5 myśli na temat końca studiów

Rzeczywistość puka do drzwi. Ostatni rok studiów znajduje się na półmetku. Oto pięć myśli, które ostatnimi czasy jakoś dziwnie często goszczą w mojej głowie. Ostrzegam – raczej nie będzie wesoło i optymistycznie, więc w razie braku ochoty na dawkę narzekania, zgryźliwości i innych tego typu, to poczytaj sobie lepiej Inspektora Sworda albo któreś z innych opowiadań. Ja przykładowo lubię to. Jeśli jednak masz ochotę zagłębić się w negatywistyczny umysł studenta II roku Studiów Uzupełniających Magisterskich, to zapraszam dalej.

1. Magisterka? Nie znam takiej…

Zupełnie tego nie rozumiem. Wszyscy mnie o nią pytają, a ja nie mam pojęcia o co chodzi. Jakieś tematy, rozdziały, seminaria, dedlajny, obrony, promotorzy… A kiedy w końcu ogarniam tematykę i z radością mogę z kimś o niej porozmawiać, pochwalić się opanowaniem wielu nowych słów, to dowiaduję się, że rozmówca/rozmówczyni zaczyna pisać trzeci rozdział…

2. Po co mi to było?

Pytanie jest rozkoszne w swej ogólności, ale najgorsze w nim jest to, że faktycznie ogarnia niemalże podstawy egzystencji. No bo po co wybrałem taki, a nie inny kierunek? Bo był ciekawy, bo wierzyłem, że ciężko pracując można osiągnąć coś fajnego nawet w trudnym otoczeniu. A teraz w co wierzę? Ciężko powiedzieć… A najgorsi są ludzie, którzy pytali i pytają ciągle „a co ty będziesz po tym robił?”. Nawet jeśli robią to z autentyczną troską i ciekawością (rzadko), to i tak nie mam już siły im odpowiadać.

3. Ci po mnie mają chyba jeszcze gorzej…

Wiem, że brzydko jest cieszyć się cudzymi problemami, ale cóż innego pozostało w ramach pocieszenia? Rozumowanie jest proste: skoro my teraz mamy takie problemy z ogarnięciem czegokolwiek sensownego, to jakie problemy będą z tym mieli ludzie przykładowo zaczynający obecnie studia? Owszem, jest ich coraz mniej, więc pewnie trochę inaczej będzie to wyglądało, ale skoro nam blokują ciągle miejsca pracy nasi rodzice, to chyba tym bardziej my zablokujemy je tym, którzy są zaraz po nas?

4. No dobra, co jeszcze potrafię?

Nadszedł taki moment, w którym człowiek nauczył się żyć ze świadomością, że w swojej dziedzinie raczej nic dobrego go nie czeka. Zaczyna się wtedy planowanie alternatywnych ścieżek przyszłości. Kluczowe dla niego jest właśnie podsumowanie dodatkowych umiejętności, cech czy czego tam jeszcze, które mogą posłużyć do zarabiania kasy. To, że zacząłem na powrót pisać jest właśnie zwracaniem się w stronę jednej z takich „drugoplanowych” umiejętności. Często przypomina to owego tonącego i jego brzytwę, ale cóż począć, radzić sobie trzeba.

5. Może trzeba było zostać blacharzem…

…albo cukiernikiem, piekarzem, szewcem, mechanikiem tudzież innym hydraulikiem. Zamiast pchać się do ogólniaka, czytać książki i rozwijać swoje pasje, może trzeba było uderzyć do technikum czy zawodówki, zdobyć jakiś w miarę prosty a potrzebny zawód i sobie żyć. Bezrefleksyjnie, ale i w co do zasady stabilnie. Zamiast tego uwidziało się takiemu, że będzie poszerzał horyzonty, zdobywał wiedzę, poznawał świat… Wszystko fajnie, tylko ze świadomością budowaną przez pięć lat aktywnego studiowania trudno będzie przeżyć twardą rękę realiów rynku pracy. Rozbudzone wizje i nadzieje rozbiją się o rzeczywistość i skończą niczym ptak ze skręconym karkiem po uderzeniu w mur.

Pozostaje wierzyć, że stało się na tyle silnym ptakiem, że zdąży się wzlecieć ponad ten mur, kiedy przyjdzie na to pora.

Wiem, że mało odkrywczo i generalnie dość pesymistycznie. Czasem trzeba jednak zrzucić z siebie i takie rzeczy. Jeśli wy na myśl o studiach macie bardziej optymistyczne skojarzenia, to z chęcią się o tym dowiem ;)

Reklamy

11 thoughts on “5 myśli na temat końca studiów

  1. Hm, u mnie było coś w stylu:
    1. Zacznij studia.
    2. Zacznij pracę.
    3. Skończ studia.
    4. Zacznij kombinować nad dochodem pasywnym.
    5. Nie martw się, bo o co?
    Ale wiem, że jestem cholerną fuksiarą.
    Ej, ej, a to nie tak, że właśnie coraz więcej ludzi idzie na studia? Tak mi się o uszy obiło. Albo o oko, nie pamiętam dokładnie.
    Szabla, a co Ty tak w ogóle studiujesz? No i z czego ta magisterka? ;)

    Lubię to

    1. Procentowo to całkiem możliwe, że coraz więcej, ale z tego co wiem to już od 2-3 lat jest tendencja zniżkowa jeśli chodzi o ilość podchodzących do rekrutacji, a socjologowie u mnie w Instytucie twierdzą, że trend będzie się pogłębiał ;) Wykombinowałaś coś z tym dochodem pasywnym? Bo to ciekawa kwestia jest^^ A studiuję bezpieczeństwo narodowe. Magisterkę, wygląda na to, że będę pisał o PTSD, czyli syndromie stresu pourazowego, w kontekście tego jak u nas i w USA wygląda opieka nad weteranami nim dotkniętymi.

      Lubię to

  2. Pytania „a co Ty będziesz po to robić?” albo „po co Ci takie studia, przecież to może robić każdy bez szkoły” działają na mnie jak płachta na byka. Studiuję bo mnie to interesuje, bo chcę wiedzieć coś więcej, bo wydawało się ciekawe… A licytowanie się kto ma gorzej, bo ma takie studia czy siakie i porównywanie nauk ścisłych z humanistycznymi czy artystycznymi działa na mnie jeszcze gorzej.
    Osobiście bardzo moje studia lubię, powiedziałabym że wręcz kocham, bo zajmuję się czymś co lubię, co mnie interesuje i nawet nauka w pewien sposób jest przyjemna, gdy się robi co się lubi. Co będę robić po studiach tego nie wiem, życie pokaże. Ale żeby nie było tak kolorowo to powiem, że gdybym została na moim pierwszym kierunku, to na pewno bym nie była zachwycona studiami.

    A teraz słowo do Ciebie: czasem warto powrócić do dawnych pasji/umiejętności i zacząć je rozwijać, bo można się wtedy bardzo pozytywnie zaskoczyć. Życzę napisania magisterki, a to co później będziesz robić w życiu to najważniejsze, aby dało się za to wyżyć, a jak dodatkowo będzie sprawiało przyjemność to tym lepiej.

    Lubię to

    1. Dzięki za dobre słowo! Widzę, że więcej nas jest po doświadczeniach dwukierunkowych;) Ja zawsze naiwnie miałem nadzieję, że można robić coś „z czego się da wyżyć” i co jednocześnie będzie frajdą. Dalej walczę o utrzymanie się przy tej nadziei ;)

      Lubię to

  3. Trafiłam chyba trochę przypadkowo na twoje teksty. Uważam, że są dobre, ale tym ostatnim mnie po prostu zdenerwowałeś. Wierz trochę bardziej w siebie, swoje możliwości i to, czego nauczyłeś się na studiach, a myślę, że będzie dobrze:)

    Lubię to

    1. Dlaczego denerwują Cię moje przekopy z wiarą w siebie i swoje możliwości?;> Na swoją obronę mogę podać to, że i tak teraz jest mega lepiej niż było;) No i fajnie, że co do zasady uważasz moje teksty za dobre, cieszy mnie to! Trafiłaś przypadkiem, ale zostań celowo ;)

      Lubię to

    1. Nie lepiej zacząć ogarniać już teraz, żeby po skończeniu studiów nie było tym większych problemów do zmartwień?;>

      Lubię to

Skomentuj Tekst!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s