O gorączce słów kilka

             Jest taki specyficzny stan, w którym wszystko wygląda zupełnie inaczej. Temperatura ciała wzrasta do nieprzyzwoitych poziomów, co zaskakująco wiąże się czasem z przejmującym zimnem. Myśli biegną zupełnie niestandardowymi torami, a przy odrobinie szczęścia „drzwi percepcji” otworzą się nieco szerzej i dane nam będzie zobaczyć lub usłyszeć coś, czego w innych okolicznościach byśmy doświadczyć nie mogli.

Gorączka.

                Słowo całkiem chwytliwe. Niezłe na tytuł filmu, w Krakowie jest (był?) nawet klub o takiej nazwie. Można o kimś powiedzieć, że jest rozgorączkowany, czyli pobudzony, w jakiś sposób chyba nadaktywny. Generalnie chyba kojarzy się właśnie z jakimś działaniem, transem, może trochę chaosem, pobudzeniem i tego rodzaju sprawami. Dla mnie jest to zupełnie niezrozumiałe, bo jedyne o czym marzę mając gorączkę to święty spokój, cisza i albo więcej albo mniej ciepłych rzeczy. No i oczywiście, żeby w końcu się owa gorączka skończyła.

                Jak na aspirującego „literata” przystało, próbowałem w czasie tego rozpalenia skorzystać z odmiennego stanu świadomości i sklecić jakiś tekst, ale poległem sromotnie. Wychodzi na to, że dobrze jednak mieć w miarę trzeźwy umysł, jeśli się chce połączyć słowa z jakimś sensem. Trochę to smutne, ponieważ mam nieustające wrażenie, że w pewnym momencie maligny przyszedł mi do głowy jakiś świetny pomysł, z którego bardzo się ucieszyłem i który poprawił mój niezbyt optymistyczny nastrój. Niestety – mimo usilnych prób nie jestem w stanie sobie przypomnieć o co chodziło.

                Gorączka ma jeszcze jeden ciekawy aspekt: bycie przytomnym w środku nocy. Wiadomo, dzisiejsza młodzież (do której ciągle się chyba zaliczam) ma brzydki zwyczaj przesiadywania do późna i spania do jeszcze większego późna. Jednak jest zasadnicza różnica pomiędzy oglądaniem filmów czy przesiadywaniem na internetach do nie wiadomo której „bo tak”, a obudzeniem się po ledwie paru godzinach snu i stwierdzeniem, że nie ma opcji zasnąć powtórnie, mimo że na zegarze dopiero druga godzina. Leży człowiek jeszcze przez jakiś czas próbując złapać trochę snu, ale naprzemienne fale gorąca i zimna w połączeniu z zabetonowanym nosem skutecznie mu to uniemożliwiają. W końcu uznaje swoją porażkę i wstaje. Czyta, zamula, je, snuje się niczym ten duch i ma świadomość, że rozwala sobie cały nadchodzący dzień, ale z drugiej strony on i tak byłby rozwalony, bo w końcu ciągle trawi nas choroba.

                Pamiętam, że kiedyś w gorączce słyszałem bicie kościelnych dzwonów. Tym razem nie było aż tak epicko (niestety? stety?), pozostało mi tylko wspomniane wyżej irytujące wrażenie, że wymyśliłem coś świetnego, ale zapomniałem co… Zasadniczo gorączka to ciekawe egzystencjalne doświadczenie, ale chyba jednak cieszę się, że już mi przeszła… na rzecz kaszlu niestety.

Reklamy

One thought on “O gorączce słów kilka

Skomentuj Tekst!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s