5 piosenek do stawiania czoła rzeczywistości

Wiem jak jest. Jeśli to tylko chwilowy kryzys, to poradzisz sobie z nim i bez muzycznego wsparcia. Z drugiej strony, jeśli jest naprawdę źle, to posłuchanie jakiegoś tam brzdękania raczej nie uzdrowi sytuacji. „Z trzeciej strony”, śmiem sądzić, że również nie zaszkodzi. Dlatego postanowiłem zebrać kilka kawałków, które mi często towarzyszyły/ą, kiedy potrzebowałem mentalnego kopa. Zbiór oczywiście nie jest wyczerpany, być może kiedyś pojawi się kontynuacja listy. A, kolejność nie ma większego znaczenia.

1. The Roots – The Fire

Raczej nie jestem fanem The Roots. Jako że jednak równowaga w naturze być musi, to ich płyta „How I Got Over” z 2010 r. jest chyba najczęściej słuchanym przeze mnie albumem w ogóle. A na tej płycie to jest absolutna perełka. Nie ważne, czy idziesz biegać, zdawać egzamin czy na pierwszą randkę z kimś wyjątkowym, musisz zdać sobie sprawę, że masz sięgnąć do gwiazd.

2. Passenger – Holes

Wiadomo – nie należy się cieszyć z cudzych nieszczęść. Uzmysłowienie sobie jednak, że inni też mają problemy i to często o większym ciężarze gatunkowym, pozwala nabrać dystansu do własnych utrapień. Passenger dość często gości na mojej playliście, chociaż trudno powiedzieć, żeby miał jakieś super-optymistyczne utwory. Jeśli łatwo udziela Ci się nastrój, to możesz zachować nieco ostrożności.

3. Iglu & Hartly – In This City

Wydawałoby się, że zupełnie nie moje klimaty jeśli chodzi o stylówkę i gatunek, a jednak to przy ich akompaniamencie przeprowadzałem się na studia do Krakowa. Szkoda, że z tego co wiem, nagrali tylko jedną płytę. (A dowiedziałem się o nich od pewnego człowieka z Południa).

4. Audio Bullys – Keep On Moving

Dobre do wzięcia oddechu. Jest ok, idź dalej, poukłada się, nie musisz się tak przejmować. Przynajmniej ja to tak odbieram. Cała ich twórczość miała podobny klimat. Zdecydowanie polecam, jeśli ktoś nie ma alergii na tego rodzaju muzykę.

5. Matisyahu – Vow of Silence

Trochę się dziwnie czuję polecając muzykę ortodoksyjnego żyda, ale Matisyahu robi dobrą robotę, nie chce być inaczej. Jego najnowszy album („Akeda”) to moje odkrycie ostatniego czasu. Wydaje mi się, że to jest jeden z bardziej energetycznych utworów na płycie. Pozwól sobie uwierzyć w to, że jesteś ninja i zabijasz smoki :)

A jak Ty sobie radzisz w trudnych sytuacjach?

Reklamy

9 thoughts on “5 piosenek do stawiania czoła rzeczywistości

  1. Sądzę, że ten wpis będzie małą wpadką, w sensie piosenki, jaką chcę zaproponować. Ale cóż, niepoprawni romantycy już tak mają:) A więc Ed Sheeran Thinking Out Loud, i koniecznie obejrzyj też video;) Super przesłodzone, ale na mnie działa;)

    Lubię to

    1. Hm, fajny układ taneczny :) Ale sama piosenka przemawia do mnie w sposób umiarkowany. Możliwe, że trochę mało romantyczny jestem póki co ;)

      Lubię to

    1. Hmmm… Klasyka, jak sądzę:) Jeśli dla Ciebie to działa, to bardzo dobrze. Ja chyba potrzebowałbym czegoś bardziej… energetycznego? A mniej… balladowego? Za łatwo udzielają mi się takie melancholijne klimaty.

      Lubię to

  2. Uwielbiam ten wpis, bo, po pierwsze, uwielbiam odkrywać nową muzykę, a po drugie – naprawdę może się przydać. W kwestii kawałków, The Roots bardzo na propsie (choć słyszę pierwszy raz), Passenger bardzo lubię i co do tej piosenki również się nie zawiodłam, naprawdę słuszny utwór, reszta jakoś do mnie nie przemawia, ale co dzięki Tobie poznałam, to moje, więc dziękuję!

    Jak sobie radzę w trudnych sytuacjach? Cóż, telefon do przyjaciela. Wygadam się i mi lepiej, choć w naprawdę skomplikowanych momentach zwyczajnie wszystko w sobie duszę, co jest bardzo złe. Zawijam się w kocyk i ryczę, co też jest złe, więc staram się unikać takich sytuacji, powtarzać jak mantrę, że ze wszystkim sobie poradzę, tylko muszę się wziąć do kupy i przestać bać. Dobra muzyka naprawdę pomaga. Motywuje mnie na przykład taki kawałek https://www.youtube.com/watch?v=ayuooyWPEUc, a zwłaszcza fragment
    „Go ask for Joy Division,
    And celebrate the irony,
    Everything is going wrong,
    But we’re so happy”,
    który według mnie ma wielką moc.
    Czasami wybiegam problem, a czasami zajem go owocami (kiedyś były to tony czipsów i czekolady, wolałabym o tym nie pamiętać, ale będę pamiętać, żeby juz tego błędu nie powtarzać).
    To tyle na razie. : )

    Lubię to

    1. Bieganie zdecydowanie lepszym sposobem jest. Tak jak rozmowa bije kocyk i płacz. A Wombatów nie znałem, chyba dobrze, że poznałem :) Dobrze wiedzieć, że na coś się przydał ten post;)

      Lubię to

Skomentuj Tekst!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s